Odcinek #70 – Hano Solo

Odcinek #70 – Hano Solo

Witamy serdecznie w kolejnym odcinku!

Niestety ponownie mocno okrojony skład, upust „chuci” słownej dał mocno Szymon i pływał wspaniale w temacie nowych Gwiezdnych Wojen (bez spoilerowo!). Wielka szkoda że nie dotarła na odcinek Ania i Tomek jednak obraz ten z pewnością nadrobimy wszyscy i wrócimy do tematu i pogadamy o każdym detalu.

Film widział tylko Szymon, więc musieliśmy się mocno uwijać aby dotrzymać kroku, wielka szkoda że nie mogła z nami być Ania ale niestety siła wyższa sprawiła że nie było takiej możliwości.

Poruszyliśmy również temat zawsze gorący i na czasie tj. piractwa gier wideo i jak bardzo stało się to niemodne. Przepraszamy że wychodzimy dosyć późnawo (mam nadzieję że treść wynagrodzi oczekiwanie), wybaczcie również troszkę momentów kiedy wpadamy sobie w słowo, poprawiamy się 🙂

Niech moc będzie z Wami i życzymy całą ekipą wspaniale rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia AD. 2017!

Pobierz Odcinek 70

  • Helou!
    Pewnie myśleliście, że nie dam rady, ale jestem i komentuję!
    1. SPOILERY Z NOWYCH GWIEZDNYCH WOJEN
    Mi się nowe Gwiezdne Wojny podobały aczkolwiek to nie była tak rewelacyjna część jak Przebudzenie Mocy. Na tamten film wszyscy czekali i mimo, że był scenariuszową kalką czwartej części to dostarczył niesamowitych emocji. Były walki na miecze świetlne, nowi bohaterowie, starzy bohaterowie, Sokół Milenium, przepiękne sceny, bitwy powietrzne. Kiedy wszyscy śmiali się z Kylo Rena ja mówiłem, że to świetna postać i jest dokładnie taka jaka ma być. W 8 części Kylo Ren był najlepszą postacią w całym filmie pokazując, że jest bardzo nieprzewidywalny i nie jest byle kim.
    Na pewno jednak w nowej części przeszkadzało mi kilka rzeczy. Najważniejsza rzecz czyli Snoke, o którym nic nie wiedzieliśmy i tak nagle znika z historii. Z jednej strony to bardzo odważna decyzja i chyba najlepsza scena w filmie, ale z drugiej wszystkie teorie spiskowe fanów poszły do kosza i być może nigdy się nie dowiemy kim on tak naprawdę był. Druga rzecz to żarty, które w większości przypadków były całkowicie niepotrzebne. Trzecia sprawa to Leia-superman, która była tak debilnym pomysłem, że aż nie wierzyłem w to co widzę na ekranie. Owszem, kilka wątków nie zostało wyjaśnionych (vide Snoke) ale w sumie mogą to wyjaśnić w kolejnej części poprzez jakąś wzmiankę. Ale akurat wątek Finna i Rose jest dla mnie mocno wymuszony i można było go znacznie skrócić.
    W ogólnym rozrachunku jest to dla mnie dobry film i dobre GW. Być może teraz kiedy emocje opadły to wrażenia byłyby lepsze gdybym obejrzał film drugi raz. Jednak z tym poczekam aż wyjdzie wersja płytowa.
    No i kurde, pisanie/mówienie, że prequele są lepsze niż 8 wygląda jak trolling. Prequele były koszmarne a jedyna dobra rzecz z nich to chyba tylko Darth Maul i pojedynek w I części.
    A Rogue One mocno średni. Mógłbym powiedzieć, że film był totalnie zbędny i mam mu bardzo dużo do zarzucenia.
    2. Co do Blade Runnera to ja się strasznie wynudziłem na pierwszej części i w ogóle mnie ona nie zachwyciła. Pierwsze pół godziny było świetne, ale potem wszystko się rozmyło i zwyczajnie brakowało dobrego prowadzenia narracji. Mam zamiar ją powtórzyć przed seansem 2049, ale nie wiem czy drugi raz uda mi się zmęczyć ten tytuł.
    3. Nikt nie kupił Mirror’s Edge: Catalyst bo EA nie posłuchało graczy. Wsadzili tam otwarty świat, który był kompletnie zbędny w ME. Nawrzucali masę nudnych zadań pobocznych, a dodatkowo umiejętności Faith, które w oryginalne miała dostępne tutaj były zablokowane. EA kompletnie rozminęło się z oczekiwaniami fanów na temat nowej części więc niech się nie dziwią, że gra została odebrana tak a nie inaczej.
    4. Obecnie piracenie gier dopuszczam tylko i wyłącznie w dwóch przypadkach:
    a) kiedy gry nie można w ogóle dostać w fizycznej lub cyfrowej kopii
    b) kiedy chcemy tylko i wyłącznie sprawdzić czy gra nam podejdzie/pójdzie na PC. Niestety, ale PC to platforma gdzie kupując grę przypisuje się ją do konta bez możliwości odsprzedaży i jeżeli ja grałbym na PC to tak, przed kupnem ściągnąłbym grę z sieci, pograł godzinę i zdecydował czy chcę dalej kontynuować grę na oryginale czy jednak wolę przeznaczyć pieniądze na coś innego. Tak zrobiłem swego czasu z Dark Souls. Ściągnąłem, pograłem kilka godzin, usunąłem, kupiłem klucz, a potem zdobyłem wszystkie osiągnięcia spędzając z grą ok. 100h.
    Jednak to prawda, że w obecnych czasach naprawdę nie ma sensu piracić aby zwyczajnie pograć w gry. Jest EA Access/Origin Access. Są fantastyczne promocje na PSN, XBL (tam znacznie gorzej), Steam czy w sklepach internetowych. Jest Humble Bundle, Humble Monthly i inne abonamenty. Jest przecież wspomniany Xbox Game Pass, który daje bardzo dużą bibliotekę tytułów na start, a na sam koniec są też gry z Golda czy PS+.
    Każdy miał kiedyś przygodę z piractwem. Mogę się trochę powtarzać bo chyba trochę już o tym wspominałem w poprzednich komentarzach, ale moja wyglądała tak:
    Kiedyś piraciłem gry na PC (kto nie piracił?) ale u mnie to był dosyć dziwny proceder. Do 2009 roku kiedy to grałem na PC grałem praktycznie tylko na piratach. Potem pojawiły się u mnie konsole i przerzuciłem się na oryginały no bo jak się miało przerobioną konsolę to traciło się dostęp do multi. Jednak w latach 2011-2013 nie miałem konsoli i znowu grałem na PC, a przez co znowu wróciłem do piractwa. Dlaczego? Dlatego, że chciałem mieć ograne wszystko na premierę, a nie stać mnie było na kupowanie gier od razu. To był błąd, bo gry to tylko dobro luksusowe i nie są niezbędne do życia. W 2013 roku znowu kupiłem konsolę i znowu przerzuciłem się na oryginały jednak coś tam na PC jeszcze piraciłem. Na szczęście potem robiłem to już coraz mniej i mniej, a kiedy kupiłem Xboksa One w maju 2015 porzuciłem granie na PC (poza jakimiś indykami only on PC) a tym samym piracenie gier. Teraz nie wyobrażam sobie abym grał w coś na piracie, po prostu nie odczuwam żadnej satysfakcji. Musi to być oryginalna kopia gry i ma to też związek z tym, że chcę mieć jakby dowód, że ukończyłem grę w postaci osiągnięcia/trofea, które odblokuję. A to ma związek z tym, że prowadzę spis ukończonych gier, w którym to jest wpisana konkretna data ukończenia gry a osiągnięcia czy trofea pomagają mi to zweryfikować.
    Postanowiłem też chociaż w małym stopniu zrekompensować twórcom swoje działania o czym już chyba kiedyś pisałem. Kupiłem niemal każdą spiraconą grę w wersji cyfrowej na PC, nawet te spiracone przed 2009 rokiem, które skończyłem (jestem prawie przekonany, że wszystkie ale kilka pozycji mogło się ostać, do zweryfikowania w wolnej chwili). Oczywiście nie za pełną cenę, ale generalnie średnia kwota wydana na produkcję to było 30 złotych. Następnie każdą z tych gier skończyłem jeszcze raz na oryginale bez znaczenia czy to była gra 8/10 czy 4/10. To był mój cel na 2016 rok, który udało mi się osiągnąć.
    Jest mi jako graczowi wstyd, że mimo iż w 2009 roku już od tego odchodziłem to ciągle do tego wracałem zamiast być konsekwentnym w swoim działaniu, ale jestem osobą, która uczy się na błędach i teraz jest mi bardzo dobrze z tym, że od dłuższego czasu gram wyłącznie na oryginałach.
    5. Ta apka od kolekcji gier mnie zaciekawiła. Postanowiłem sprawdzić i generalnie robi całkiem niezłe pierwsze wrażenie jednak gdy chciałem dodać kolekcję gier z Xboksa One to musiałbym założyć konto na stronie API a tego mi się nie chce robić. Z importem gier na PS4 nie miałem żadnego problemu, z grami z PS3 także. Ze Steamem również nie było problemów.
    I potwierdzam, możliwości jest ogrom. Jejku, aż się za głowę złapałem ile tam informacji można sprawdzić i dodać. Link do YT, wikipedii czy gamefaqs, a na dodatek sekcja z czasem podanym bezpośrednio z howlongtobeat. Coś pięknego. Na pewno przyjrzę się jej bliżej ale raczej nie zamienię swojej tabelki w excelu na nią. 🙂
    6. Szkoda, że nie udało mi się przesłuchać poprzedniego odcinka przed nagraniem tego. Przy sekcji z komentarzami Dominik pewnie znowu złapałby się za głowę. 😀
    Jeszcze raz Wesołych Świąt i wszystkiego dobrego w nowym roku!
    Do zgołębienia! <3

  • TheLaw

    Od soboty chciałem napisać swoje przemyślenia po odcinku, ale z braku czasu zabieram się za to dopiero teraz. Boję się, że za niektóre opinie zostanę zjedzony, ale nie chcę się martwić na zapas.

    Jako, że Star Warsy mnie nie jarają (nie moje klimaty, ale szanuję za olbrzymi wkład w popkulturę), więc przejdę do następnego tematu.

    Sięgam pamięcią i zgaduję, że ostatni zassałem pecetową gierkę z torrenta czy innego chomika 3-4 lata temu. Obecnie, mając konto z kartą i możliwość przebierania w promocjach na Steamie i bundlach nie czuję potrzeby sięgania po tamte źródła. Dorwałem tanio lub z rozdawajek tyle tytułów że z moim tempem starczy na parę lat.

    Niestety w przypadku konsol mam problem. Jako, że parę lat temu zacząłem wyrabiać swój gust growy, dostrzegłem ile dobra mnie omija ograniczając się tylko do blaszaków. Uznałem więc, że pora sięgnąć po konsole. Jako, że nie stać mnie na te nowsze, moją pierwszą stało się PS2 kupione od kumpla z technikum. Potem zacząłem czytać o różnych tytułach, w międzyczasie zainteresowałem się japońszczyzna, aż w końcu dostrzegłem więcej dobra w postaci hidden gemów – gier, na których gracze poznali się dopiero po latach, kultowe jedynie w wąskich kręgach. Później zacząłem sprawdzać ceny tych gier i mocno uderzyło mnie to, jak bardzo się obecnie cenią co bardziej niszowe i rzadkie tytuły. Pisałem na Discordzie o PALowskiej Personie 3 FES (chodzi za minimum 250zł i więcej) czy unikatach pokroju Rule of Rose, które obecnie kosztują 500-600.
    Nie pogięło mnie na tyle, by tyle bulić za grę na PS2. Rozumiem, że im rzadsza gra, tym wartość robi się większa, ale każdy z nas pewnie zauważył, jak ogólnie podrożały gry retro. Janusze biznesu wykorzystują to, szukając jeleni, których mogliby oskubać. Sam nie chcę przykładać ręki do poszerzanie tej patologii, ale nie łudzę się, że dorwę wspomniane Rule of Rose za jakieś 200zł (tyle jeszcze może byłbym zapłacić, skoro ludziska kupują za tyle premierowe gierki na PS4, aczkolwiek gra sama w sobie nie jest na tyle wybitna, by była tyle warta).

    Niedawno sprawiłem sobie Nintendo DSa, gdzie sytuacja jest jeszcze gorsza niż w przypadku PS2 gdyż tanie gry w zdecydowanej większości to shovelware czy gry na licencjach filmów, bajek czy programów telewizyjnych, a tytuły Nintendo czy jRPGi nieraz potrafią kosztować grubo ponad 200zł. Jedynie tanie gry, które mnie interesują to Laytony i japońskie wersje trylogii Ace Attorney (są dwujęzyczne, a przy tym znacznie tańsze od zachodnich wydań).

    Zanim przeskoczę do nowszych generacji chciałbym ograć wszystko co bym chciał z tej i poprzednich. Bardzo mnie boli to, że człowiek chce sięgnąć głębiej niż mainstream po te perełki, a ceny tak odstraszają, że trzeba uciekać w inne źródła. Cieszę się, że niektóre gry trafiły do dystrybucji cyfrowej i nie trzeba bulić kilku stówek na Suikodeny – sam zamierzam kupić Vitę m.in. właśnie dla klasyków PS1, bo kupno pudełek premierowych w miarę dobrym stanie to droga zabawa, nie mówiąc już o tym, że IMO na przenośnej konsoli lepiej by mi się grało w gry z Szaraka. Niestety nie łudzę się, że trafi tam większośc hidden gemów z PS1/2, które chciałbym ograć.

    Niektóre gry na PS3 (głównie niszowa japońszczyzna) w pudełkach już się cenią, ale na szczęście na promocjach idzie je tanio dorwać w PS Store. Na PS4 to już w ogóle bajka. Mogę się jedynie pocieszyć tym, że będę mógł być w pełni czysty jak dojdę do generacji PS3 – chyba, że za kilka lat wyłączą sklep.