Odcinek #71 – Jesteśmy starzy

Odcinek #71 – Jesteśmy starzy

Witajcie na progu nowego… roku!

Nie mogliśmy przepuścić okazji i nagrać kilka słów 🙂

Pomówiliśmy o naszych oczekiwaniach growych i technicznych (w tym ewentualnych nowych konsolach i powiązanym sprzęcie), Dominik dalej tkwi w głębokim retro i podzielił się wrażeniami z zakupu Wii (głownie dla wstecznej kompatybilności z Game Cube i… wędkowania). Temat później został mocno rozwinięty o emulację konsol Nintendo na emulatorze Dolphin i tego jak obłędnie wyglądają tytuły na nim uruchomione. W dziale kulturki poruszony został serial Future Man którego niestety nie ma w polskim Netflixie (a szkoda!), on też zdobi okładkę odcinka!.

To już ostatni odcinek drugiego sezonu naszego podcastu, dziękujemy że jesteście z nami i słyszymy się w przyszłym roku!

Pobierz Odcinek 71

  • Witam!
    1. Rok był suchy? No nie sądzę. Same hity na Nintendo Switch w postaci Zeldy, Mariana, Splatoona 2 czy Xenoblade Chronicles 2 robią robotę. A jeszcze wyszedł chociażby Nier: Automata, Horizon, Persona 5, Yakuza 0, Crash, CoD, Destiny 2, Wolfenstein II, AC: Origins, Battlefront II, The Evil Within 2, Resident Evil 7, Hitman: First Season (na płycie), Prey a to tylko duże pozycje bo z mniejszych wyszło jeszcze Golf Story, Obsever, Sonic Mania, Hellblade, Ruiner, What Remains of Edith Finch czy Dishonored: Death of the Outsider. Rok 2017 był bardzo bogaty pod względem gier.
    2. BF1 to 2016 rok.
    3. Nowy TR wiadomo tylko tyle, że będzie i być może to będzie 2018 rok. Pewności żadnej nie ma.
    4. Na 360 nie było żadnych gier w 1080p. Jedynie Okami HD na PS3 działało w 1080p.
    5. Dzięki za odniesienie się do komentarza, doceniam. <3
    Również życzę Wam wszystkiego dobrego w 2018 roku, dużo odcinków, pozytywnej atmosfery, ogrania dużej liczby gier i mało rozczarowań.
    Do zgołębienia! <3

    • Szymon Krzewski

      Dzięki wielkie Adamie! Przepraszamy za drobne pomyłki.
      Najlepszego w nowym roku 2018!

  • TheLaw

    Piszę komentarz od nowa, bo zaginął w cyfrowej akcji.

    Jeśli dobrze sięgam pamięcią, ostatnią grę na PC zassałem z chomika czy innego torrenta jakieś 3 lata temu. Później dzięki promocjom, bundlom i rozdawajkom dorwałem sporo gierek. Nie przypominam sobie bym w sklepie Steamowym wydał na grę więcej niż 5€. Na ostatniej wyprzedaży wstrzymałem się od zakupów, by ograniczyć powiększanie się kupki wstydu. Niestety w przypadku konsol mam podobny problem do tego, który poruszył Hubert…

    Parę lat temu zacząłem sobie wyrabiać gust growy, przestałem grać we wszystko, co dostało mi się w ręce i wszedłem w świadomy gaming. Wtedy też zauważyłem ile dobra mi ucieka, ograniczając się do blaszaka, po drodze zainteresowałem się też japońszczyzną. Jako, że niestety nie stać mnie na konsole obecnej generacji (może PS3 to byłoby pół biedy, gdyby nie to, że nie mam w domu telewizora LCD i na niego nie mogę sobie pozwolić – w moim domu od zawsze były CRT i jak się jeden zepsuł, to rodzice załatwiali kolejny) to uznałem , że zacznę od starszych generacji i wpierw ogram tam wszystko, co uznam za ciekawe zanim sięgnę po nowsze.

    Moją pierwszą konsolą zostało PS2 kupione za 50zł od kumpla (Slimka w dobrym stanie z 3 grami, był pierwszym właścicielem, na której troszkę grał, ale wrócił do peceta i tylko mu się kurzyła).

    Ludzie piszą, że jeśli komuś grafika nie straszna, to jest to świetny wybór, bo jest mnóstwo dobrych i bardzo tanich gier. Niestety, jeśli ktoś taki jak ja (jest więcej takich osób – na jednej z grup na fb poznałem 17 letnią dziewczynę, którą męczy sandboksowość dzisiejszych gier i woli odkrywać hidden gemy na PS2, które ją często zaskakują; ma nawet kanał na yt) chce sięgnąć głębiej niż mainstream, napotyka się na wielki problem. Jako, że pewne tytuły nie zdobyły uznania wśród graczy w momencie premiery i zarazem się nie sprzedały z czasem znacznie podrożały – potrafią kosztować od kilku dych do kilkuset złotych jak unikaty pokroju Rule of Rose czy Kuon. Niektórzy gracze poznali się na nich dopiero po latach i nieraz bywają kultowe jedynie w małych kręgach.

    Bardzo mnie boli ta sytuacja, bo nie pogięło mnie na tyle by wydawać 500-600zł na choćby wspomniane Rule of Rose i nie łudzę się, że tę grę znajdę w miarę tanio (znajomy z jednego forum jakimś cudem miał farta i dorwał w lombardzie). Pewnie znajdą się ludzie, co tyle zapłacą dla samego posiadania unikatu (mimo, że gra sama w sobie nie jest na tyle wybitna jak Suikodeny, by była tyle warta), sam nie mam wielkich zapędów kolekcjonerskich. Rozumiem prawo popytu i podaży, ale nie wykluczam tego, że janusze biznesu na allegro wykorzystują to wszystko, celowo zawyżając ceny, licząc na to, że znajdą jakiegoś jelenia. Osobiście nie chcę przykładać ręki do tej patologii, która się znacznie powiększyła w ostatnich latach.

    Ostatnio sprawdzałem ceny gier na Nintedo DS, jako, że od niedawna posiadam konsolkę. Jedyne tanie gry poza toną shovelware’u i gier na licencjach czy casualowych to trylogia Ace Attorney (japońskie wydania, te są dwujęzyczne i znacznie tańsze od zachodnich) i gry z serii Professor Layton (właśnie teraz ogrywam pierwszą część). Tytuły od Nintendo kosztują od kilku dyszek do ponad stówki, a jRPGi nieraz chodzą nawet po 300zł.

    Tak sobie wczoraj słuchałem Huberta, który powiedział, że sięgnięcie po „inne źródło” w przypadku gry, której nie da się dorwać w cywylizowanej cenie, a dla dewelopera/wydawcy została dawno spisana na straty by go mniej zabolało niż w przypadku gry, która się sprzedała w milionach egzemplarzy i nie ma problemu z jej dorwanie za rozsądne pieniądze. Osobiście skłaniam się ku podobnej opinii, ale boję się, że zostanę przez niektórych za to zjedzony.

    Niby jest Virtual Console, na PS Store jakiś czas temu trafiły Suikodeny z PS1, które obecnie kosztują 500-600, bo Konami poskąpiło z nakładem, ale nie łudzę się, że takie Rule of Rose czy mnóstwo innych hidden gemów które mnie interesują trafią do dystrybucji cyfrowej. Zamierzam za jakiś czas kupić Vitę m.in. właśnie w celu nadrabiania klasyków z PS1.

    Tu mogę dać przykład Earthbounda. Parę lat temu ograłem Earthbounda Zero na emu w telefonie (w tym czasie ogłosili lub już wyszło na WiiU jako Earthbound Beginnigs, ale niestety nie było mnie stać na WiiU – nie wspominając o takiej kwestii, że bardziej ucieszyłaby mnie wersja na 3DS, bo gry z NESa wolę ogrywać w formie przenośnej), gra bardzo mi się spodobała. Mother 3 nigdy nie wyszło poza Japonię, ale powstało cenione wśród graczy tłumaczenie Clyde’a „Mato” Madeline’a. Niby można sprowadzić sobie carta z Japonii, zdumpować ROM (jeśli ma się odpowiedni sprzęt) i go spatchować, ale imho to gra niezbyt warta świeczki. Wiele osób chciałoby oficjalne wydanie na Virtual Console (Mato zaproponował Nintendo oddanie praw do swojego tłumaczenia za free, ale odrzucili jego propozycję), ale skoro Nintendo nie chce moich (i tysięcy innych osób) pieniędzy…

    Jedynie SNESowego Earthbounda można dorwać w cywilizowany sposób i w cywilizowanej cenie na Virtual Console – wobec czego uznałem, że jak kupię sobie New 3DSa to kupię też tego Earthbounda z SNESa, żeby chociaż tak się odwdzięczyć Nintendo za tę wspaniałą serię.

    Pociesza mnie to, że w przypadku poprzedniej i obecnej generacji konsol, jeśli pudełkowa dana gra z czasem podrożeje, to zawsze będę mógł ją kupić choćby na promocji w wersji cyfrowej. Już pudełka co bardziej niszowej japońszczyzny na Vitę zaczęły drożeć, bo wychodziły w bardzo małych nakładach. Boję się jedynie, że za kilka lat jak dojdę do generacji PS3 czy 3DSa, to ich sklepy cyfrowe zostaną już wyłączone.

    Strasznie się rozpisałem, mam nadzieję, że was nie zanudziłem moimi gorzkimi żalami. Pozdrawiam ekipę Gierkowcową i życzę wszystkiego najlepszego giereczkowego w 2018 roku.

  • isaakPL

    Dołączę się do starego już odcinka ^^
    Tak na początek przypominam sobie emulatory , i tutaj z Hubertem się nie zgodzę co do cen czy pobierania obrazów starych gier. I tak
    Po pierwsze gry są powszechne, jeżeli czegoś nie ma lub jest drogie to niestety trudno. Argument że producent nie zarabia na rynku wtórnym jest z dupy bo przecież na handlu samochodów używanych też producent nie zarabia, a idąc tamtym tokiem myślenia mógłbym sobie wsiąść stary samochód bo przecież i tak producent na tym nie zarobi. Ferrari jestem jedynie w stanie zrozumieć i ogarnąć bo i sam tak kradłem anime, ale czuję się czysty bo mam kolekcje wszystkiego co wyszło w Polsce łącznie z kasetami VHS.

    Drugi temat to nowe konsole polgeneracyjne 🙂 XOX jest cudny monitor 1440p to głupota i wymieniłem już na TV 4K fakt troszkę trzeba zainwestować bo mniej niż 5tys raczej się nie da ale dla tego jak te gry wyglądają warto.
    Po trzecie postaram się bierzace odcinki skomentować 🙂 dzięki za waszą świata pracę

    Aha i jeszcze jedno ten rok to jeden z najlepszych growych lat w mojej historii, Mario,Zelda,dwie genialne konsole masa światłych gier na PS4 i XBOxA i to tak dużo że wydaje się że nie ma dobrych gier bo jest ich za dużo